Sunday, November 08, 2009

Fall knits


Zeby nie bylo, ze nic nie robie na drutach, bo robie duzo, tylko czasu nie mam robic zdjec. Skonczylam wlasnie beret i szalik dla mojej malej do szkoly, oczywiscie modelka sie buntuje i nie chce pozowac a i pogoda sie buntuje i wczoraj bylo za goraco, zeby ja w czapke ubierac.

Wyciagnelam tez z szafy niedokonczony kardigan z Vogue'a, na ktory zabraklo mi welny w polowie rekawow i po nieudanej probie dokupienia tejze (okazalo sie, ze juz niestety takiej nie robia a to recznie farbowana welna) zmienilam koncepcje i bedzie reglanowy sweterek bez rekawkow. Sprulam te polowki rekawow, sprulam troche z dlugosci i zobnaczymy na ile cm plisy robionej samymi prawymi mi wystarczy wloczki. Mzoe sie co parwda jeszcze okazac, ze calosc wyjdzie bez sensu i wtedy spruje i zrobie co innego, bo welna podoba mi sie szalenie nadal-kupilam ja 2 latat temu na Maryland Sheep and Wool Festiwal.

A to przod tuniki z mieszanki welny i bawelny z Knit Picks dla melj, wczoraj zrobilam 3/4 plecow, swietna robotka do czytania.

Jak zwykle an niedzielne sniadanie musialo byc cos extra wiec upieklam puleczki drozdzowe z serem waniliowym, wyszly puszyste (mam od jakiegos zcasu swierze, nei suszona, drozdze) i smakuja jak te polskie spzredawana w piakarniach i jedzone na ulicy.
Posted by Picasa

Saturday, October 31, 2009

Haloween




Wednesday, October 28, 2009

Fall Colors in Harpers Ferry, WV




























Sunday, October 18, 2009

Opera

Wczoraj wybralismy sie do Opery na przedstawienie w wersji dla dzieci Falstaff. Kennedy center co roku organizuje taka rodzinna wersje, gdzie jest kilka najwazniejszych arii, opowiedziane jest libretto, dyrygent mowi o funkci muzyki i dzieci moga sie dowiedziec, jak sie robi sceniczny makijaz albo kto zarzadza i w jaki sposob zmianami dekoracji i swiatla. Trwa to godzine ale wystepuja wszyscy aktorzy, spiewaja oczywiscie wspaniale i jest to swietna okazja, zeby dziecko "zarazic" bakcylem operowym. Co tez czynimy od chyba juz 5 lat.

Pogoda jest paskudna, pada i zimno, ale idealna zeby myslec o zimowych, welnianych swetrach. Przy okazji zakupow dla mojego Secret Pala skusilam sie tez na nowa wloczke z Knit Picks City Tweed i jest przepiekna! Mieszanka merino i alpaki w pieknym zielonkawym kolorze, zrobie z niej sobie beret i jak mi starczy wloczki to szalik. Och bylby z niej piekny sweter ale chyba nie mam odwagi zaczynac kolejnego wielkiego projektu, zreszta obiecalam sobie najpierw skonczyc wszystkie te, ktore mam pozaczynane duze rzeczy. Niestety najprawdopodobniej wiaze sie to z pruciem 2 niedokonczonych swetrow...ech. Kupilam tez granatowa welne merino na beret i byc moze szaliczek dla malej do szkoly. Mam ochote zrobic jej tez regulaminowy sweter ale nie wiem czy mi starczy energii i samozaparcia a poza tym za rok bedzie za maly bo ona teraz bardzo szybko rosnie. Ale jestem wyrodna mama! Za to byc moze zrobie jej sweterek z najnowszego Knit Simple Sugarplum Spice z bawelny w kolorze zgaszonego rozu z guziczkami-biedronkami, ktore wybrala sobie w Knit Happens w Aleksandrii w wakacje.




Skonczylam za to moja wakacyjna zielona tunike. Nie wiem, jak to sie stalo, ze nigdy nie zamiescilam zadnego zdjecia w trakcie robienia, ale ich po prostu chyba nie robilam. Wymeczylam toto strasznie, wzor jest inny niz mial byc ale opuscmy zaslone milczenia na moja inteligencje-zorientowalam sie, jak powinnam przerabiac 3 oczka razem dopiero jak mialam juz zrobione wszystkie 4 czesci tuniki az do wysokosci, gdzie zaczyna sie raglan. Nie mialam sily pruc a poza tym wyglada w sumie fajnie. Lezy tez dobrze ale nie am mi aktualnie kto zrobic zdjecia "na ludziu".



Tuesday, October 13, 2009

Preserving Apples









W sobote zastalam w domu wilkie pudlo jablek, ktore wymagaly natychmiastowego albo zjedzenia albo przetworzenia. jako, ze zjesc ponad 20 kilo nie dalibysmy rady wyciagnelam ustrojstwo do obierania i ogryzkowania (hmm, funkcje obierania tesc rozgryzl jak juz jablka byly w sloikach ale ebdzie na nastepny raz) i wspolnymi silami przerobilismy je na suszone i duszone jablka (do szarlotki, apple paja i ryzu na slodko) . Jako, ze nic sie u nas nie marnuje (i czasy sa ciezkie)z pozostale ogryzki i obierki zalalam niewielka iloscia wody, gotowalam az sie rozgotowaly, dodalam cukru, gozdzikow, cynamonu i zrobilam syrop do herbaty na zime.
I jako, ze na niedziele musi byc u nas ciasto zrobilam Apple Kuchen z nowej ksiazki Rustic Friut Desserts.

Friday, October 09, 2009

My Wild West: Nebraska and South Dakota

Pod koniec wrzesnia spedzilam kilka dni w Nebrasce, gdzie zostalam dumna chrzestna matka malego Iana. Maly na chrzcie darl sie jak potrzeba ale i tak bylo wzruszajaco i pieknie. Pojechalam tez do Poludniowej dakoty zobaczyc Mt. Rushmore, ale przyznam, ze przepiekny Custer Park, bizony, formacje, skalne, antylopy, pieski preriowe, niezwykla roslinnosc i niezmierzonosc prerii zrobily na mnie wieksze wrazenie.
Juz w samolocie najpierw zwinelam przecudownie miekka alpake kupiona na MD State Fair i zaczelam robic azurowy szaliczek z listkami.

Berecik i szalik dla malego Iana zrobilam w jeden wieczor przed wyjazdem.





Upieklam New York Style Cheescake i Boston Cream Pie-zeby bylo amerykansko.


Na lotnisku w Denver, z sympatycznymi ambasadorami Kolorado (czyli chodzaca informacja turystyczna).

Tuesday, September 22, 2009

Warm days, homey days

Chociaz lato sie skonczylo, nadal jest cieplo, slonecznie i przepieknie. W weekendy spokjnie powracam do tego co lubie czyli pieczenia ciast, gotowania, jezdzimy do pobliskiego parku i odpoczywamy.
W sobote upieklam ciasto z serkiem mascarpone i konfitura rozana:



Tydzien temu przepyszne a beztluszczowe ciasto z przepisu znalezionego w Southern Living. Pomagala je robic mala, ktora bardzo wydoroslala: juz nie rozsypuje maki po calej kuchni, nie zniecheca sie jak cos nie wychodzi i nie nudzi sie po 5 minutach. Byla bardzo dumna z tego, ze mogla pomagac. A ciasto jest przepyszne, choc je troche zmodyfikowalam nie dajac orzechow a dajac cynamon.



W gospodarstwie zaczely sie dyniowate i ugotowalam pierwsza w tym sezonie zupe z acorn sqash. Same dynie sa tak rozne, kolorowe i dekoracyjne, ze az zal je kroic i zjadac.
Na placu zabaw mala szaleje a ja suiluje skonczyc zielona tunike, ktora dlubie juz cale lato. Mam teraz przesliczna torbe specjalnie do noszenia robotek od kochanej Lucynki.


A to ostatnie wakacyjne zdjecie zrobione nad oceanem....

Tuesday, September 08, 2009

First Days of Fall-Garden & Crafts

Od paru dni deszczowa pogoda, chociaz nadal cieplo. Ogrod juz w jesiennej szafie, bede miala dwie piekne dynie z olbrzymiej dyniowej rosliny, ktora wysiala sie sama. Nie zrobie z nich tradycyjnych Jac'o'Latterns-szkoda mi, bo potem sie je wyrzuca, ale zrobie pyszna zupe z podprazanej dyni i sprobuje troche zamrozic. Nadal rodza pomidory, drugi "rzut" zielonej fasolki, wschodzi drugi wysiew mieszanki salatowej(domaga sie pielenia, ale nie mialam czasu). Pieknie rosnie okra, jednak jest niejadalna, zapewne trzaba ja zbierac jak jest bardzo malutka i zawsze przegapiam ten moment. Ale jest bardzo dejoracyjna, podobnie jak fioletowa fasolka pnaca. Rosna tez pomidory do gory nogami, ktore zafascyfowaly mojego meza. Co prawda przez pomylke posadzilismy malutkie pomaranczowe cherry tomatoes (samiast jajowatych Roma) ale eksperyment sie powiodl. Nie udaly sie papryki, bo zgnily im lodygi u podstawy, ale na pewno bedziemy eksperymentowac z innymi odmianami pomidorow w przyszlym roku.
Na niedziele upieklam tarte z fig (niestety ze sklepu bo sadzonki, ktore usilowalam ukorzenic rok temu niestety uschly).
Zrobilysmy dwa razy weki z pomidorow, w sumie mam az 17 sloikow, w jeden wieczor pod koniec sierpnia przerobilysmy ponad 10 kilo!!! I wszystko z naszego ogrodka. Pomidory beda na zime, tak jak zamrozona wczesniej fasola, cukinie, papryczki z gospodarstwa. Szkoda tylko, ze tak malo mam czasu na robienie przetworow. Moze uda nam sie pojechac gdzies kupic jablka, bo nawet przywiozlam z Nebraski profesjonalny obieracz-ogryzkowacz do jablek.
Wreszcie udalo mi sie troche odetchnac po intensywnych wakacjach. Zrobilam tez kilka rzeczy, ktore mialam ochote zrobic juz dawno.
Pokrowiec na laptopa, ktory polecial z jego dumna wlascicielka do Krakowa, uszyty ze sfilcowanego swetra z second handu z podszewka z nieuzywanej poszewki na poduszke.
Tablice na bardzo wazne karteluchy do pokoju malej wykorzystujac ten sam material, z ktorego uszylam zaslonki i poduszki. Do tablicy wykorzystalam namalowany na blejtramie olejny obraz z second handu kupiony za $3 -nie zalowalam go bo ktos w nim zrobil dziure, wiec jako dzielo sztuki juz raczej by nigdzie nie wisial. Folkowa laleczke uszyta z gotowego wzoru, kupiona jakies 2 lata temu w second handzie. Ktos zszyl ja dosc ordynarnie na prawej stronie i musialam spruc, zszyc prawidlowo na lewej stronie, recznie, bo nie umiem ustawic funkcji szycia z obrebianiem w maszynie do szycia. Wypchalam ja wczoraj w nocy i przyszylam wlosy z jakiejs wloczki kupionej, a jakze, w second handzie.

Robie tez zielona tunike, ale wlasnie dzisiaj, jak mam juz zrobiony prawie caly przod, dwa rekawki i wiecej jak polowe tylu zorientowalam sie, ze zle zbieram 3 oczka razem i azur nie bedzie taki efektowny jak w oryginale....Ale w sumie jest to azur i chyba zostawie bo perspektywa prucia czegos, nad czym spedzialm cale wakacje jest malo atrakcyjna.

Friday, September 04, 2009

Maryland State Fair

















Mount Vernon






















Secret Pal #5

Ruszyla kolejna edycja robotkowego Secret Pal'a.
Szczegoly na stronie:

Zapraszam wszystkich do zabawy !!!

Tuesday, September 01, 2009

Baltimore Aquarium