
Od paru dni deszczowa pogoda, chociaz nadal cieplo. Ogrod juz w jesiennej szafie, bede miala dwie piekne dynie z olbrzymiej dyniowej rosliny, ktora wysiala sie sama. Nie zrobie z nich tradycyjnych Jac'o'Latterns-szkoda mi, bo potem sie je wyrzuca, ale zrobie pyszna zupe z podprazanej dyni i sprobuje troche zamrozic.

Nadal rodza pomidory, drugi "rzut" zielonej fasolki, wschodzi drugi wysiew mieszanki salatowej(domaga sie pielenia, ale nie mialam czasu).

Pieknie rosnie okra, jednak jest niejadalna, zapewne trzaba ja zbierac jak jest bardzo malutka i zawsze przegapiam ten moment. Ale jest bardzo dejoracyjna, podobnie jak fioletowa fasolka pnaca.

Rosna tez pomidory do gory nogami, ktore zafascyfowaly mojego meza. Co prawda przez pomylke posadzilismy malutkie pomaranczowe cherry tomatoes (samiast jajowatych Roma) ale eksperyment sie powiodl. Nie udaly sie papryki, bo zgnily im lodygi u podstawy, ale na pewno bedziemy eksperymentowac z innymi odmianami pomidorow w przyszlym roku.

Na niedziele upieklam tarte z fig (niestety ze sklepu bo sadzonki, ktore usilowalam ukorzenic rok temu niestety uschly).

Zrobilysmy dwa razy weki z pomidorow, w sumie mam az 17 sloikow, w jeden wieczor pod koniec sierpnia przerobilysmy ponad 10 kilo!!! I wszystko z naszego ogrodka. Pomidory beda na zime, tak jak zamrozona wczesniej fasola, cukinie, papryczki z gospodarstwa. Szkoda tylko, ze tak malo mam czasu na robienie przetworow.

Moze uda nam sie pojechac gdzies kupic jablka, bo nawet przywiozlam z Nebraski profesjonalny obieracz-ogryzkowacz do jablek.
Wreszcie udalo mi sie troche odetchnac po intensywnych wakacjach. Zrobilam tez kilka rzeczy, ktore mialam ochote zrobic juz dawno.
Pokrowiec na laptopa, ktory polecial z jego dumna wlascicielka do Krakowa, uszyty ze sfilcowanego swetra z second handu z podszewka z nieuzywanej poszewki na poduszke.


Tablice na bardzo wazne karteluchy do pokoju malej wykorzystujac ten sam material, z ktorego uszylam zaslonki i poduszki. Do tablicy wykorzystalam namalowany na blejtramie olejny obraz z second handu kupiony za $3 -nie zalowalam go bo ktos w nim zrobil dziure, wiec jako dzielo sztuki juz raczej by nigdzie nie wisial.


Folkowa laleczke uszyta z gotowego wzoru, kupiona jakies 2 lata temu w second handzie. Ktos zszyl ja dosc ordynarnie na prawej stronie i musialam spruc, zszyc prawidlowo na lewej stronie, recznie, bo nie umiem ustawic funkcji szycia z obrebianiem w maszynie do szycia. Wypchalam ja wczoraj w nocy i przyszylam wlosy z jakiejs wloczki kupionej, a jakze, w second handzie.
